Lewuskiem pisane: Międzynarodowy Dzień Osób Leworęcznych

13 sierpnia 2021

Szacuje się, że leworęczni stanowią około 10 procent populacji.  Dzisiaj mamy swoje święto.

Z tej okazji takie wspomnienie…

Tuż po tym, jak zaczęłam edukację i moja leworęczność została zauważona w szkole, dostałam skierowanie do poradni psychologicznej na badanie lateralizacji. Miałam 7 lat i powiedziano mi tylko tyle, że ktoś będzie mnie badał, ponieważ piszę lewą ręką. Brzmiało interesująco. W klasie miałam kolegę, który również pisał lewą ręką i właśnie z tym kolegą (nazwijmy go Tomkiem) i z nauczycielką pojechałam do poradni.

W gabinecie było kilka biurek i szafy zapełnione teczkami. Pani psycholog wzięła białą kartkę, zwinęła ją w rulon, podała mi i powiedziała:
– Przyłóż to do oka i powiedz, co widzisz za oknem.
Oho! Zagadka – pomyślałam, a potem przyłożyłam rulon do oka.

Gabinet mieścił się na pierwszym piętrze. Za oknem zobaczyłam czerwone dachówki sąsiedniego budynku,  jakieś anteny i kable, jasne i ciemne chmury, przelatującego gołębia, fragment korony drzewa… Stałam z rulonem przy oku, panie zaczęły się niecierpliwić,  a ja nie byłam w stanie wydusić z siebie ani słowa.  Jakie jest rozwiązanie zagadki?  Jak zamknąć wszystko, co widzę, w jednej, krótkiej odpowiedzi? Czas mijał. Nie powiedziałam nic.

Wtedy pani psycholog nachyliła się do mojej nauczycielki i szepnęła jej na ucho: „Może ona w ogóle nie widzi na to oko?”. Ogarnęła mnie rozpacz. Nie dość, że nie potrafiłam odpowiedzieć na proste pytanie, to jeszcze wyszłam na oszustkę. Chciałam natychmiast wszystko sprostować, wytłumaczyć się, przeprosić, ale… no cóż, miałam 7 lat i nie potrafiłam tego zrobić.

Kiedy po chwili biały rulon powędrował w ręce kolegi, Tomek przyłożył go do oka i powiedział:
– Dom.
– Dobrze – odpowiedziała pani psycholog. I zapisała coś w zeszycie.
A ja osłupiałam. Serio?! To jest prawidłowa odpowiedź?!

Później, kiedy wyszliśmy z budynku na ulicę, byłam pewna, że wszystkie osoby na mnie patrzą i mówią do siebie: „To jest ta dziewczynka, która nie potrafiła powiedzieć, co widzi za oknem”. Myślałam, że zostanę ukarana, gdy tylko wszystko się wyda…

Dopiero po latach zrozumiałam, o co tak naprawdę chodziło w tamtym badaniu. Rozgoryczenie, które czułam (bo przecież też widziałam dom), ustąpiło i pojawiło się uznanie dla mojego kolegi. Bezpretensjonalność z jaką Tomek odpowiedział na zadane pytanie sprawiła, że inaczej traktuję zagadki, które czekają na rozwiązanie (odpowiedź jest często dużo bliżej niż nam się wydaje). Z rozbawieniem wspominam również dedukcję pani psycholog. Bo niby po co miałabym przykładać rulon do oka, na które nie widzę?

Z opowiadań mamy wiem, że szkoła sugerowała potrzebę przestawienia mnie na prawą rękę. Działo się to w latach osiemdziesiątych, kiedy leworęczność przyjmowano jeszcze z lekką niechęcią, ale już wkrótce miała się ukazać słynna publikacja brytyjskiej psycholożki Dorothy Bishop, która „bezspornie wykazała brak zależności pomiędzy leworęcznością a zaburzeniami neurologicznymi oraz gorszymi wynikami w nauce” (cytat z Wikipedii).

Dzisiaj leworęczni w większości kultur postrzegani są całkowicie neutralnie, a w niektórych obszarach leworęczność bywa atutem.

Nieoczekiwane użycie lewej ręki może wywołać aplauz publiczności.

O, proszę: co tutaj zrobiła piękna Maria?

A skoro jesteśmy przy tenisie – to ciekawym przypadkiem jest rozwój tenisowy Rafaela Nadala. Oglądając jego mecze wielokrotnie słyszałam, że Rafa jest w rzeczywistości praworęczny, ale gra lewą ręką, bo tak zdecydował trenujący go wujek. W założeniu miało to dać Rafie przewagę nad rywalami. Rzeczywiście, leworęczny forhend jest potężną bronią Rafaela.

Oto co mówi na ten temat sam Rafa:

Oglądałem reportaże, z których wynikało, że Toni zmuszał mnie do gry lewą ręką, żeby innym było trudniej grać ze mną. No cóż, to wszystko nieprawda, dziennikarskie zmyślenie. Prawdą jest, że zacząłem grać w bardzo młodym wieku. Ponieważ nie byłem wtedy wystarczająco silny, żeby przerzucać piłkę nad siatką, trzymałem rakietę obiema dłońmi zarówno przy forhendzie, jak i bekhendzie. Pewnego dnia wuj powiedział: „Żaden z profesjonalnych tenisistów nie gra dwiema rękami; nie zostaniesz pierwszym, który tak robi. Musisz to zmienić”. Tak też zrobiłem, a wydało mi się przy tym naturalne, żeby grać lewą ręką. Nie wiem dlaczego. Piszę prawą ręką; kiedy gram w koszykówkę, golfa lub darta, również używam prawej dłoni. Ale futbolówkę kopię lewą stopą, którą mam dużo silniejszą od prawej.

cytat pochodzi z książki pt. „Rafa”, autorami są Rafael Nadal i John Carlin

Na załączonym wyżej filmiku, na którym Maria Szarapowa dwukrotnie uderza z forhendu lewą ręką, widać bardzo wyraźnie, że od oburęcznego bekhendu do leworęcznego forhendu nie taka daleka droga.

W jakich dyscyplinach sportowych leworęczność może być atutem? I dlaczego?

Dzieje się tak wtedy, gdy rywalizacja sportowa polega na odpowiadaniu na zagranie przeciwnika (ręką, nogą). Ponieważ sportowcy leworęczni stanowią mniejszość – ich praworęczni rywale mają niewiele okazji do uczenia się skutecznego odpowiadania na ich zagrania. Dla leworęcznego tenisisty trening lub mecz z praworęcznym rywalem jest codziennością. W przypadku praworęcznego zawodnika – mecze z leworęcznym rywalem może dzielić wiele miesięcy. W innych dyscyplinach bywa podobnie. Nie jestem fanką piłki nożnej, ale zdarzało mi się usłyszeć w trakcie jakiejś transmisji wypowiedź podkreślającą lewonożność zawodnika.

Dwa i pół roku temu napisałam ten tekst. Z wszystkich uwag, które usłyszałam na jego temat, najbardziej zaskoczyła mnie taka:

„Ja nie chciałbym żadnych zmian, bo (i tu padły osobiste powody)”.

Muszę przyznać, że mocno mnie to zdumiało. Nie przypominam sobie, żebym wnioskowała o jakieś zmiany 🙂

Podtrzymuję tezę, że sposób rozmieszczania zadań na łamach czasopism, powszechnie przyjęty przez redakcje, stawia w takiej samej sytuacji szaradzistów prawo- i leworęcznych.

Covid i matura w terminie dodatkowym, czyli fanfary dla Zuzanny

26 lipca 2021

Na początku maja, tuż po tym jak maturzyści, a wśród nich moja rysowniczka, przystąpili do najważniejszej szkolnej próby… u Staszka zdiagnozowano covid. Trafiliśmy na kwarantannę, która dla Zuzanny oznaczała przerwanie ciągu egzaminów i przełożenie pozostałych na termin dodatkowy.

Czytaj dalej Covid i matura w terminie dodatkowym, czyli fanfary dla Zuzanny

Zagadka nr 4 (anagramowa)

21 grudnia 2020

zagadka anagramowa
  • „Tren lina w miniczołgu”
  • „Nić Edenu i źli w wodzie”
  • „Dodo ma Tanew”
  • „Rwa krętacza”
  • „Kurs cyny”

Przeanagramowałam pięć tytułów wybranych z określonego zbioru. Tytuły, których użyłam składają się z dwóch lub trzech wyrazów. Nie ma w nich spójników, przyimków, przysłówków i zaimków. Są natomiast rzeczowniki (8) oraz czasownik (1), przymiotnik (1) i liczebnik (1). W sumie 11 wyrazów.

Pytanie brzmi: czy da się odtworzyć te tytuły na podstawie podanych informacji?

Mały szaradziarski powrót do przeszłości

22 czerwca 2020

Moje szaradziarstwo. Wyniki

Odkryłam właśnie coś, co pozwoliło mi przenieść się ponad 20 lat wstecz. Jestem studentką i początkującą szaradzistką. Mieszkam w akademiku w Warszawie i w moim otoczeniu nie ma nikogo, kto interesowałby się szaradziarstwem. Nie mam internetu, komputera, żadnego słownika, atlasu; mam natomiast dużo zapału i samozaparcia. Mój wehikuł czasu to mały zeszycik zapełniony liczbami.

Czytaj dalej Mały szaradziarski powrót do przeszłości

Zagadka nr 3 (muzyczno-filmowa)

20 czerwca 2020

Od kilku dni towarzyszy mi pewne dzieło muzyczne. Nie mogę (i póki co nie chcę) się od niego uwolnić. Wysłuchałam różnych wersji tego wieloczęściowego utworu już chyba ze 20 razy, a ponieważ trwa on około 30 minut, więc łatwo policzyć, ile godzin mi skradł. Jest w nim i chór, i orkiestra; są soliści i instrumenty solowe. Słyszę te dźwięki nawet wtedy, gdy zdejmę słuchawki (bo rzecz jasna nie katuję całej rodziny swoją nową fascynacją). Utwór jest bardzo pogodny, słychać w nim ogromny temperament jego twórcy.

Czytaj dalej Zagadka nr 3 (muzyczno-filmowa)

Mam na imię logogryf

15 czerwca 2020

Logogryf i gryf
Gryf na straży logogryfu

Kilka tygodni temu Wojtek podszedł do mojego biurka i rozłożył przede mną zeszyt ćwiczeń do edukacji dla bezpieczeństwa. Zerknęłam. Rozwiązywał logogryf i do pełnego sukcesu brakowało mu jednego wyrazu. Podpowiedziałam brakujące słowo (jeszcze do tego wrócę), a potem pomyślałam, że skoro krzyżówki  z podręczników same do mnie przychodzą – to być może powinnam coś o tym napisać.

Czytaj dalej Mam na imię logogryf