Pchełki 26-30

26

Pod koniec września, jeszcze przed zamknięciem szkół, zajrzałam do dziennika elektronicznego, żeby sprawdzić czego uczy się mój licealista. Po kliknięciu w „lekcje zrealizowane” zobaczyłam coś takiego (rozpikselowałam dane nauczycieli)…

geografia wietrzenie

…i przez ułamek sekundy byłam święcie przekonana, że na lekcji geografii szeroko otworzono okna, aby wywiać tego wstrętnego wirusa. Dopiero po chwili wróciło trzeźwe myślenie. Wietrzono klasę przez całą lekcję? I dlaczego akurat na geografii? No tak, to po prostu bardzo zwięźle ujęty temat zajęć.

Lekcje są ułożone chronologicznie. Na załączonym fragmencie nie ma czwartkowych, gdyż tego dnia była całodzienna piesza wycieczka z ogniskiem i kiełbaskami. Do niedawna brzmiało to jak relacja z innej rzeczywistości…

Następny tydzień przyniósł kolejne lekcje geografii odnotowane jako: Ruchy masowe, Procesy krasowe oraz Rzeźbotwórcza działalność rzek. Wróciłam pamięcią do lekcji geografii w liceum i przypomniało mi się zdanie (wyrecytowane przez odpytywanego ucznia), które mogłoby trafić do rubryki humor zeszytów szkolnych.

W jaskiniach występują różne formy nieciekawe: stalaktyty, stalagmity i inne.

Sięgnęłam do aktualnego podręcznika, aby sprawdzić o jakich formach (naciekowych, rzecz jasna) uczą się obecni licealiści. Oprócz podstawowego tercetu: stalaktyt, stalagmit i stalagnat opisano jedną formę „tekstylną” i jedną „kulinarną”. Pierwsza z nich to draperie, czyli nacieki przypominające wyglądem cienkie zasłony. Druga to makarony, czyli cienkie i puste w środku formy zwisające ze stropu. Z makaronów słynie piękna Jaskinia Gombasecka na Słowacji.

Lubię przeglądać podręczniki szkolne i wyłapywać w nich słowa, na które nie natknęłam się nigdy (lub tego nie pamiętam) w zadaniach szaradziarskich. W podręczniku do przedsiębiorczości zaskoczyły mnie w ten sposób płacidła, czyli towary pożądane (zboże, skóry, sól, muszle) stosowane dawniej jako forma zapłaty za dobra i usługi.

W podręczniku do geografii (2 klasa liceum) moją uwagę zwróciło jeszcze słowo niekorzyść. W rozdziale o przemyśle i etapach industrializacji wyliczono korzyści i niekorzyści (czyli mniej więcej zalety i wady) pewnych procesów związanych z uprzemysłowieniem. Nawet mi się to spodobało. I od razu przypomniała mi się szaradziarska historia z żoną i nieżoną z pewnego zadania na turnieju.

27

Pisałam już gdzieś na tych stronach o tendencji do zmiany szyku wyrazów w tytułach i nagłówkach tekstów publikowanych w internecie, wynikającej z potrzeby pozycjonowania tekstów. Przez jakiś czas sama korzystałam z wtyczki SEO, ale wszystko świeciło mi  się na czerwono (ha, ha!), więc ją usunęłam. Wśród uwag do moich wpisów najczęściej czytałam, że słowo kluczowe nie pojawia się na pierwszym miejscu lub wystarczająco blisko początku. A wczoraj trafiłam w internecie na taki nagłówek:

Trojaczki urodziły się w Opolu

Trzeba się naprawdę nieźle nagimnastykować z artykulacją, żeby nie zaakcentować końcówki w Opolu. A efekt i tak będzie taki sobie. Trojaczki (słowo kluczowe) są w tym przypadku tylko pozornie na pierwszym miejscu.

28

Rzutki

Postanowiłam wrzucić tutaj (nomen omen) garść refleksji  na temat tego zadania.

Rzutki to niewielka łamigłówka z diagramem w kształcie okrągłej lub owalnej tarczy podzielonej na sześć pól, w które wpisano liczby równe premiom punktowym. Należy ustalić, w które pola należy trafić rzutkami, aby uzyskać dokładnie 100 punktów. Diagram pełni rolę ilustracyjną. Sześć liczb w rzutkach można równie dobrze wypisać w rządku i nie ma to wpływu na rozwiązywanie.

Zadanie występuje w dwóch wersjach: z podaną liczbą rzutek oraz z dowolną liczbą rzutek. Liczby na tarczy są wybierane z takiego przedziału, że  możliwe są 3 lub 4 rzuty.

Jedna z metod stosowanych przy rozwiązywaniu łamigłówek polega na przyjęciu założenia, że istnieje tylko jedno rozwiązanie. Spotkałam się ze stwierdzeniem, że umiejętność korzystania z owej metody jest końcowym etapem rozpracowania danego rodzaju zadania. Nie do końca się z tym zgadzam, ponieważ wydaje się ona kłócić z inną regułą, którą sama od zawsze stosuję: sprawdzam wszystkie możliwości i odrzucam to, co nie pasuje. Inaczej mówiąc: zaczynam od pewnego ruchu i idę logiczną ścieżką, aż do uzyskania rozwiązania.

W przypadku rzutek nie da się wskazać pewnego wyjściowego ruchu i jednej nierozgałęziającej się ścieżki.  Należałoby sprawdzić  wszystkie możliwe układy. Tylko właściwie po co miałabym to robić, skoro zrobił to już autor zadania, z dużym prawdopodobieństwem wspomagany programem. W tej sytuacji moim celem jest jak najszybsze odnalezienie rozwiązania i wówczas przydatna jest wiedza o tym, że jest tylko jedno.

Jeśli sumę 100 można uzyskać w tylko jeden sposób – to każdą sumę cząstkową na drodze do 100 również. Gdy znajduję w czasopiśmie rzutki, od razu zaczynam sprawdzać, jakie sumy mniejsze od 100 można uzyskać na więcej niż jeden sposób. Dzięki temu można znacznie ograniczyć liczbę możliwości, czyli (mówiąc językiem matematyki) kombinacji z powtórzeniami, wśród których kryje się rozwiązanie.

Kombinacja z powtórzeniami  – dowolny multizbiór złożony z elementów pewnego zbioru skończonego.

Przepisałam tę definicję z Wikipedii. Korzystając z wzoru zamieszczonego pod nią możemy ustalić, że w przypadku rzutek możliwych jest  56 układów 3-elementowych i 126 układów 4-elementowych (56 + 126 = 182). Jeśli korzystając z informacji o jednym rozwiązaniu wyeliminujemy jedną z liczb na tarczy i zamiast 6 będziemy rozpatrywać 5 –  wówczas pozostanie 35 układów 3-elementowych i 70 układów 4-elementowych (35 + 70 = 105).

To o czym piszę, można zauważyć w np. tym zadaniu:

Rozrywka. Nie Tylko Sudoku, 4/2021, autor: Andrzej Bartz

– Korzystając z zasady jednego rozwiązania od razu możemy wykluczyć 30 (nie ma podanej liczby rzutek, 15+15=30).
– Inne sumy możliwe do uzyskania z co najmniej dwóch różnych układów składników to np. 48, 57, 60.
– 33 mogłoby się znaleźć w rozwiązaniu w zestawie wyłącznie z 29, więc też odpada.
– Pozostają 4 liczby i ostatnia prosta na drodze do znalezienia rozwiązania.

Można oczywiście nie zawracać sobie głowy żadnymi analizami i w mniej lub bardziej uporządkowany sposób szukać rozwiązania. „Po co analizować, skoro można rozwiązać w 3 sekundy” – coś takiego usłyszałam kiedyś.  Potwierdzam. Da się. Ale jeśli ktoś po zerknięciu na rzutki od razu znajduje układ liczb dających sumę 100 i uznaje zadanie za rozwiązane –  również korzysta z zasady jednego rozwiązania.

29

– Jak się nazywa ojciec Erosa? – zapytałam znienacka Staszka pochylonego nad krzyżówką.
– Yyy, ekhm… Ares?
– Nieeeee! Papà Ramazzotti.

Nasunęłam słuchawki z powrotem i wróciłam do włączonej piosenki Erosa Ramazzottiego. I do rozwiązywanej łamigłówki również. Czy ktoś poza mną używa piosenek do odmierzania czasu rozwiązywania łamigłówek? Bo ja to robię czasami, zwłaszcza gdy rozwiązuję na komputerze. Mam w głowie listę ulubionych utworów i przybliżony czas ich trwania. Wybieram łamigłówkę do rozwiązania, dobieram do niej piosenkę i staram się uporać z zadaniem zanim Eros  (albo ktoś inny) skończy śpiewać. Skojarzenie działa w obie strony. Bywa, że usłyszę piosenkę w trakcie jazdy samochodem i przed oczami mam łamigłówkę, którą przy niej rozwiązywałam.

A papà Ramazzotti ma na imię Rodolfo.

30

Czy można wykorzystać zasadę jednego rozwiązania w przypadku zadań opartych na słowach? I w jakiś sposób ułatwić sobie rozwiązywanie? Bywa, że pomimo starań autora zadanie diagramowe, drobna forma lub rebus ma więcej niż jedno rozwiązanie (mniej lub bardziej naciągane, a czasami równie dobre jak autorskie). Myślę, że szaradziści zdecydowanie częściej zakładają istnienie rozwiązań alternatywnych, niż bazują na wiedzy o jednym rozwiązaniu, niemniej zdarzyło mi się wykluczać jakieś słowo w metamorfozie lub samosi, gdy dalszy ciąg rozwiązywania rysował się wielotorowo.

A co w przypadku dyktanda? Jeżeli uczestnicy takiego konkursu otrzymają przed jego rozpoczęciem informację, że cały tekst ma tylko jedną poprawną postać – przygotowując się do niego mogą pominąć te wyrazy, które można zapisać poprawnie na dwa (trzy) sposoby. Jeśli tekst dyktanda rzeczywiście został przygotowany w taki sposób, samo pojawienie się w nim jakiegoś słowa dostarcza pewnej informacji o tym wyrazie (brak wariantów pisowni).

Zawsze wydawało mi się, że powyższa zasada dotyczy Ogólnopolskiego Dyktanda, ale nie mogę tego teraz nigdzie potwierdzić. Więc może tylko tak mi się wydawało. Nie sprawdzałam tego zbyt dokładnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *