Pchełki 16-20

16

Dosyć bogate w krzyżówki są niektóre tytuły tzw. prasy kobiecej. Przeglądałam ostatnio jeden z takich numerów. Wszystkie kratki były wypełnione, więc mogłam czytać określenia i od razu sprawdzać, jakich wyrazów dotyczą. Na kolejnych stronach było siedem krzyżówek panoramicznych różnej wielkości. Już w pierwszej z nich w oczy rzuciło mi się określenie „pływa w akwarium” – chodziło o „skalara”. Na sąsiedniej stronie, o dziwo, znalazłam to samo określenie, które ponownie dotyczyło skalara. Przejrzałam pozostałe zadania i znalazłam jeszcze dwa takie przypadki. Być może bazy słów do tego typu krzyżówek tworzone są według zasady rozłączności, czyli żadne słowo nie jest określane na kilka sposobów oraz żadne określenie nie dotyczy więcej niż jednego słowa. Ponadto określenia  często nie bazują na cechach charakterystycznych, ale ogólnych. Czyż w przypadku skalara nie należałoby się skupić przede wszystkim na zarysie ciała zbliżonym do trójkąta? W efekcie czytelnik uczy się, że: pływa w akwarium oznacza skalara, hodowana w akwarium – akarę, a  wśród ryb akwariowych – gupika.

A teraz wyobraźmy sobie, że osoba rozwiązująca takie krzyżówki sięga po inne czasopismo, które wykorzystuje inną bazę…

17

Powyższe rozważania o określeniach ryb akwariowych (odrobinkę przesadzone, przyznaję) ilustrują zasadę, o której była mowa w pchełce nr 15 (tej o stresie). Otóż, dla własnego spokoju i komfortu, lepiej nie drażnić czytelnika zaskakującymi opisami. Na potwierdzenie tej tezy mam dwa przykłady z życia wzięte; przytaczam je z pamięci, więc szczegóły mogłam przekręcić.

Pierwszy z nich ma związek z twórczością francuskiego malarza i rzeźbiarza Edgara Degasa. Jeden z czytelników napisał list, w którym zauważył, że w ostatnim numerze Degas został przedstawiony jako malarz różowych tancerek, podczas gdy dwa miesiące wcześniej były to tancerki niebieskie. Więc niech się redakcja zdecyduje, która wersja jest poprawna.
Od siebie dodam, że Degas malował również tancerki w strojach białych, żółtych, czerwonych, malinowych, zielonych…

Drugi przykład dotyczy królowej Jadwigi. Do redakcji zadzwonił wzburzony czytelnik i poinformował redaktora, że królowa Jadwiga nie była żoną Łokietka, tylko Jagiełły i nie miała dzieci, ponieważ zmarła w połogu. I na nic zdały się tłumaczenia, że to o inną postać chodzi, a mianowicie o Jadwigę Bolesławównę, żonę króla Władysława Łokietka, matkę m.in. Kazimierza Wielkiego.

18

Krótka historia jednego słowa

Ponad dwadzieścia lat temu studiowałam pedagogikę specjalną, a od drugiego roku tyflopedagogikę, którą wybrałam na specjalizację. Na trzecim roku miałam  przedmiot o nazwie „wczesna rehabilitacja niewidomych i słabowidzących”. Słowo „słabowidzących” powtarza się na stronach mojego indeksu kilkanaście razy i zawsze jest to jedno słowo (pisane łącznie).  Do dzisiaj pamiętam moment, w którym słowo „słabowidzący”  okazało się nagle słowem pisanym błędnie. Tak ustaliły jakieś autorytety (nie wiem czy językowe, czy uczelniane) i osoby najbardziej zainteresowane były skłonne podporządkować się temu. Podobna sytuacja dotyczyła zakładu surdopedagogiki oraz słowa „słabosłyszący”. Pamiętam mieszankę żalu i rozczarowania przebijającą z wypowiedzi moich wykładowców. No bo jak to tak? Setki prac naukowych, opracowań, artykułów… i to wszystko z błędem ortograficznym? Na szczęście ta kłopotliwa sytuacja nie trwała długo. Nowy słownik ortograficzny PWN z 1999 roku nie odnotowuje słowa „słabowidzący”, można je natomiast odnaleźć już w Wielkim Słowniku Ortograficznym PWN wydanym w 2003 roku (opatrzone glosą „schorzenie”).

19

Śledząc nagłówki w internecie zauważam czasem dziwnie brzmiące frazy. Niektóre artykuły mają tytuły o odwróconym szyku i jest to podobno efekt pozycjonowania tekstów. Jeśli dobrze zrozumiałam tłumaczenie osoby bardziej doświadczonej w publikowaniu w sieci – to np. sformułowanie „dziesięć poprawiających nastrój filmów”, które dla mnie brzmi koszmarnie, jest lepiej widziane przez wyszukiwarki od tego samego zdania, ale napisanego po polsku, czyli „dziesięć filmów poprawiających nastrój”.

Wolę skupić się na tropieniu tekstów, które na pierwszy rzut oka wyglądają jak napisane z błędem, lecz w istocie takimi nie są. Moje dwa najnowsze znaleziska tego rodzaju są takie:

– jak to jest całować Polka?
– mamy niegrzecznych dzieci

20

Dzisiaj natknęłam się na określenie, które przywołało dawną historię opowiedzianą mi przez mamę. Zdarzyło się to w latach 60. ubiegłego wieku. Mama  miała w klasie kolegę o imieniu Marian, ale wszyscy mówili na niego Maniek (przy czym litera „e” wymawiana była bardziej jak „o”). Na jednej z lekcji geografii (a może przyrody?) nauczycielka zaczęła opowiadać dzieciom o rolnictwie Ameryki Południowej. Klasa słuchała lekko znudzona, aż w pewnym momencie padło słowo brzmiące zupełnie znajomo. Uczniowie wpadli w zachwyt, kiedy dowiedzieli się, że istnieje „roślina, z której bulw wyrabia się tapiokę” i ta roślina nazywa się tak samo, jak ich kolega.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *