Zagadka nr 3 (muzyczno-filmowa)

20 czerwca 2020

Od kilku dni towarzyszy mi pewne dzieło muzyczne. Nie mogę (i póki co nie chcę) się od niego uwolnić. Wysłuchałam różnych wersji tego wieloczęściowego utworu już chyba ze 20 razy, a ponieważ trwa on około 30 minut, więc łatwo policzyć, ile godzin mi skradł. Jest w nim i chór, i orkiestra; są soliści i instrumenty solowe. Słyszę te dźwięki nawet wtedy, gdy zdejmę słuchawki (bo rzecz jasna nie katuję całej rodziny swoją nową fascynacją). Utwór jest bardzo pogodny, słychać w nim ogromny temperament jego twórcy.

Zacznijmy od kompozytora. Pewną podpowiedź można znaleźć na stronie  rebusy i inne drobiazgi (w zadaniu nr 3). Ponadto jeśli w imieniu kompozytora odrzucimy ostatnią literę – otrzymamy polską wersję tego imienia.

Tytuł dzieła bywa ograniczany do jednego słowa, które poza znaczeniem  odnoszącym się do muzyki ma jeszcze kilka innych, a zapisane dużą literą staje się imieniem. Imię to nosiła np. jedna z najsłynniejszych gwiazd kina niemego. Jest to również imię pewnej piosenkarki zza oceanu, urodzonej w mieście, które dało nazwę markowym produktom pakowanym w pudełka cedrowe. Jeśli  w nazwisku (lub raczej pseudonimie) tej piosenkarki odrzucimy pierwszą literę, otrzymamy imię męskie, które nosił między innymi polski pisarz i prozaik, autor kilku lektur szkolnych (jedna z nich jest przerabiana w klasie siódmej, druga pod koniec szkoły średniej).

Wspomniałam, że jest to utwór wieloczęściowy. Najbardziej znana (zwłaszcza miłośnikom kina) jest druga część, która została wykorzystana w zakończeniu pewnego filmu. Zdaniem wielu osób (moim zdaniem również) jest to jeden z najlepszych filmowych finałów. Duża w tym zasługa muzyki. Jeśli tytuł tej drugiej części przetłumaczymy na język polski – to jeden z wyrazów będziemy mogli określić jako „część domu lub mieszkania”.

Natomiast w tytule dziesiątej części znajdziemy „coś z wyposażenia łazienki” i w tym przypadku nie trzeba niczego tłumaczyć.

Dodam jeszcze, że główną rolę w filmie ilustrowanym tą muzyką gra ojciec pewnej aktorki, która swego czasu spotkała się z Kmicicem.

Jaki jest tytuł tego dzieła muzycznego i kto jest jego twórcą?
W finale jakiego filmu został wykorzystany fragment tego utworu.

12 myśli w temacie “Zagadka nr 3 (muzyczno-filmowa)”

  1. Od czego tu zacząć?
    Tytuł to GLORIA, bo GLORIA SWANSON, bo GLORIA ESTEFAN, bo urodziła się w HAWANIE, ale nie wiem, czy produkowała CYGARA, ale na pewno STEFAN to ŻEROMSKI.

    Twórca to oczywiście ANTONIO VIVALDI.

    Tytuł filmu to UCIEKAJĄCY POCIĄG Andrieja Konczałowskiego, w którym główną rolę gra JON VOIGHT, który jest ojcem ANGELINY JOLIE, która grała główną rolę filmie SALT, w którym raczej epizod odegrał Kmicic (Olbrychski).

    Fajna zagadka!

  2. A nie podciągną tego pod złamanie CISZY WYBORCZEJ???
    Jako sugestia dla niezdecydowanych w wyborach oczywiście.

  3. Dziękuję za ciekawą zagadkę, która skłoniła mnie do kilkunastominutowego śledztwa w Internecie. Kompozytora oczywiście znam, choć nie z tego utworu. Film chyba też widziałem, ale nie zapadł mi w pamięć.
    Wszystko się zgadza, choć niektóre wskazówki są, delikatnie mówiąc, pewnymi skrótami myślowymi.
    Tytuły poszczególnych części kompozycji znalazłem dopiero w angielskiej Wikipedii.
    Ciekawe mogłoby być prześledzenie, w jakiej kolejności rozwiązywano poszczególne elementy zagadki. Ja zacząłem od cedrowych pudełek.

    1. Pewne skróty myślowe to coś, czym dosyć często posługujemy się w szaradziarstwie. Ja nazywam je „konwencjami”. Jest na przykład taka konwencja, że jeśli jakiś obiekt jest odpowiednikiem innego, albo posiada dodatkowo cechy tego innego obiektu – to oba mogą wystąpić w określeniu. Stąd „koń w paski”, „francuska Wisła”, „szpilka z uszkiem” czy „złotówka w kieszeni Hindusa”, które odczytywane dosłownie brzmią bez sensu. Daje się zauważać pewien odwrót od takich określeń, ale osobiście nie chciałabym, żeby zniknęły. Pamiętam swoje zdumienie, kiedy stawiałam pierwsze kroki w szaradziarstwie i trafiłam na tę „francuską Wisłę” właśnie. Pamiętam również radość z odkrycia, o co chodzi.
      Miałam duże wątpliwości przed opublikowaniem tej zagadki. Nie mogłam jej przetestować na Staszku, bo wiedział, czego słucham (nauczka na przyszłość). Poza tym testowanie na bliskiej osobie nie jest do końca miarodajne (nasz tok myślenia bywa zbieżny).

  4. Zagadkę przeczytałem najpierw pobieżnie, a po weekendzie postanowiłem do niej wrócić. Domyślam się z wpisów, że parę osób już rozwiązało. I pewnie punkt zaczepienia też był podobny, bo zaczynać od Olbrychskiego – to byłoby wyzwanie!
    Utwór muzyczny to „Gloria” Antonia Vivaldiego.
    Film to „Uciekający pociąg” w reżyserii Andrieja Konczałowskiego.

    Najbardziej mi się spodobała część wyposażenia łazienki. Moje pierwsze muzyczne skojarzenie było nieco inne, z piosenką Whitney Houston. Zgadniecie, o czym pomyślałem?

      1. Też tak myślę. Bardzo radosny i taneczny utwór Whitney, ponadto chętnie puszczany przez stacje radiowe, przynajmniej przez te, których słucham w samochodzie.

  5. Tak, o tę piosenkę mi chodziło. A tym, którzy nie analizowali części „Glorii” dopowiedzmy, że występujący w tytule części 10 element wyposażenia łazienki jest palindromem.

    1. Zajrzałem do nowszych komentarzy – i zrobiło mi się żal, że wśród naprowadzeń zabrakło odesłania do przeboju (teraz już klasyka, bo coverowanego m.in. przez T.Love) Vana Morrisona i grupy Them. Ale to pewnie kwestia pokoleniowa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *